Główna » Blog prezesa

Opowieść wigilijna

Autor: admin dnia 24 grudnia 2009 Brak komentarzy

Jest rok 1996, wigilia Bożego Narodzenia. Pospiesznie wracam do domu aby zdążyć na wigilijna kolację. Już jestem spóźniony, ale cóż rodzina musi chwile poczekać. Zresztą rodzina też spóźniona, moja Mama zaangażowana w lepienie 300 pierogów na wigilię dla osób bezdomnych zapewne cieszy się z tego opóźnienia które daje jej możliwość dopięcia wigilijnych przygotowań na ostatni guzik. Wigilia dla bezdomnych na dworcu w Gdyni, sztandarowa akcja charytatywna gdyńskiego ogniska Polskiej YMCA sprawia, że dla mnie i dla dziesiątek młodych ludzi, ymcowskich wolontariuszy święta nabierają głębszego sensu, gdzie dzielenie się opłatkiem i talerz dla osoby samotnej to nie tylko tradycyjny symbol ale także aktualny wyzwanie do służby bliźniemu.

W zmęczeniu i uniesieniu wracam z tej wigilii, a w samochodowym radiu po raz kolejny tego dnia słyszę o dzieciakach w mikołajowych czapkach, które gdzieś tam w Warszawie i okolicach roznoszą paczki do dzieci, dla których zapewne będzie to jedyny świąteczny prezent. Słucham ludzi, którzy dzwonią i podaja adresy takich dzieci z sąsiedztwa, słucham relacji mikołajów – wolontariuszy, którzy te paczki roznoszą.  Gdzieś tam głęboko czuję, że w tym dniu jesteśmy do siebie bardzo podobni, i to nie tylko dlatego, że my też nosimy czerwone czapki.  Myślę, że pewnie w naszej okolicy też są takie dzieci, i że my też możemy przynieść im trochę radości.

Jest rok 1997, wigilia Bożego Narodzenia. W budynku YMCA przy ul. Żeromskiego już spokojnie. W ramach akcji Pogotowie św. Mikołaja większość paczek została  rozniesiona. Kilka godzin wcześniej dziesiątki wolontariuszy ładowało paczki do pomarańczowych worków na ziemniaki, brało rozpiskę adresów,  czerwone czapki i ruszało roznosić lub rozwozić paczki do domów ubogich dzieci. Kilka dni wcześniej ci sami wolontariusze w supermarketach zachęcali kupujących do podarowania słodyczy, z których zrobione miały być paczki, poszukiwali sponsorów wśród trójmiejskich firm, chodzili z puszkami po mieście zbierając pieniądze, za które można było kupić owoce. Zorganizowanie Akcji okazało się mozliwe. Wystarczył jeden telefon do Radia ZET, współorganizatora akcji. Tam uzyskałem kontakty do osób z Banku Żywności, które kierowały akcją. Spotkaliśmy się dwa razy i było tak jakbyśmy znali się od lat. Po prostu nadawaliśmy na tej samej fali, wszystko inne było już bardzo proste.

Kolejne lata. Akcje odbywają się co roku, zmieniają się partnerzy, trochę zmienia sie formuła. Nie pracujemy już w YMCA. RAZEM założyliśmy stowarzyszenie, które teraz organizuje akcję. Z akcji odłączyła się Gazeta Wyborcza – to krok wstecz, lokalne oddziały GW świetnie spełniały swoją rolę informując społeczność o akcji, stwarzając jej (społeczności) możliwość uczestniczenia w akcji. W kolejnym roku Radio Zet skomercjalizowało akcje. Za sponsorskie pieniądze zakupiło zestawy słodyczy i dostarczało je do odbiorców za pośrednictwem firmy kurierskiej, marginalizując przy tym udział wolontariuszy. W naszym przekonaniu to źle zainwestowane pieniądze. Gdyby ułamek tej kwoty przeznaczyć na wsparcie wolontariuszy (promocja akcji, szkolenie, trochę gadżetów) to zarówno paczki jak i transport byłby bezpłatny a setki ludzi miały by możliwość zaangażowania się w akcję. Nie podoba nam się to, i nie możemy tego zmienić. Robimy to po swojemu. Uważamy że równie ważne jak sam fakt przekazania paczki jest sposób w jaki to się robi: możliwość podzielenia się słodyczami prze tysiące mieszkańców Gdyni, możliwość uczestniczenia w akcji setek młodych wolontariuszy i dziesiątek organizacji i instytucji. Robimy to RAZEM, z tego działania każdy dla siebie czerpie wiele niematerialnych korzyści, to oczywiste.

A więc, od roku 2001 robimy to po swojemu. Mamy własna nazwę „ Być jak św. Mikołaj”, własne logo i pomysły. Poza zbiórką słodyczy, zbieramy w szkołach pluszaki, angażujemy klasy i nauczycieli, robimy festyny i licytacje.  Mamy niezawodnych partnerów, coraz większe doświadczenie i wspaniałych pełnych poświecenia liderów, z którymi później już po akcji wspólnie się bawimy, szkolimy i podróżujemy.

Mijają lata, wolontariusze „już nie chłopcylecz mężczyźni, Już kobietynie dziewczyny ” Pora przekazać pałeczkę, dać szanse młodym, nowej jakości, nowym pomysłom, nowej aktywności. Od 2006 roku akcje organizuje Stowarzyszenie „Eleusis”

Opowieść wigilijna to wspaniała bajka z morałem na zakończenie,. W mojej opowieści ani zakończenia, ani morału. To dobrze, niech to będzie niekończąca się opowieść, a ci którzy ja teraz piszą niech uczą się przez swoje doświadczanie.

Digg this!Dodaj do del.icio.us!Stumble this!Dodaj do Techorati!Share on Facebook!Seed Newsvine!Reddit!Dodaj do Yahoo!

Komentowanie wyłączone.

  Copyright ©2017 STOWARZYSZENIE RAZEM, wszystkie prawa zastrzeżone.| Silnik WordPress| Skórka: Gandhi autorstwa Techblissonline.com, tłumaczenie: Skórki Wordpress